h1

52

04/02/2009

Środa to chyba taki dzień którego nie chce opisywać. To dzień spotkania z terapeutką.

——

Czuję się jakbym miała w sobie jakieś promile alkoholu. Pływam.
Winowajce upatruję w pewnym leku na kaszel który dostałam. Wg ulotki może on powodować nawet omamy. A najczęściej po prostu zaburza sprawność psychomotoryczną. Nie umieram, ale czuję się jakby mnie ktoś napromieniował.

——

dziś będzie format dysku i reinstalacja systemu. Może szukam sobie poważnego zajęcia na siłę. Może nie umrę z nudów podczas tego procesu. Chociaż powinnam spodziewać się wszystkiego.

Zastanawiam się czy już wszystkie potrzebne dane zapisałam

kontakty z gg – zapisane
zakładki z firrefoksa – zapisane
screen zawartości folderu z programami – zrobiony

i oby mi się dobrze spało jak komp obok będzie sobie trzaskał formacik

5 komentarzy

  1. Tak sobie czytam i widzę że czerpiesz siłę z terapii, fajnie ja jakoś nie potrafiłam dobrze z tym trafić. Niestety nie kojarzy mi się to ani z pomocą ani z pozyskiwaniem sił do działania ;)


  2. ja chyba też nie czuję żebym czerpała z niej siłę, raczej mam wrażenie że mnie wykańcza.

    ale chce mieć tą terapię bo się uczę wielu drobnych, ważnych rzeczy które mi się później w życiu przydają.

    a sama terapia jest okropna (dziś tak myślę). nie znoszę tych wszystkich ograniczeń. wolałabym terapeutkę znać z innej strony, na co dzień, normalnie.


  3. Ash, masz tak profesjonalnego bloga że aż boję się coś napisać ;)


  4. Terapia musi być przedewszystkim skuteczna.


  5. no to w pewnym sensie jest. Nie można wymagać wszystkiego od tej. A każda inna też ma swoje plusy i minusy.



Dodaj komentarz


  • Najnowsze wpisy

  • oddzielając mak od piasku..

  • RSS …jeszcze pusto..